Pojedynek ostatniej szansy dla Kownackiego. Mój typ na walkę + analiza

Typy

Walka Adama Kownackiego z Alim Erenem Demirezenem to na pozór łatwy do oceny pojedynek, a jednak bukmacherzy mieli z nim problem. We wtorek rano faworytem był Polak, kilka godzin później – już Turek. Obecne kursy na zwycięzcę walki uważam za mniej więcej odpowiednie. Nie wiem, kto wygra, ale chyba wiem, co warto obstawić.

Kownacki jest pod dwóch porażkach z Heleniusem – jednej sensacyjnej, drugiej niespodziewanej. Można by napisać, że boks wystawił mu w końcu rachunek za brak szacunku do własnego zdrowia wyrażony bezkompromisowym stylem walki. Warto porównać statystyki z ich obu walk – pierwszej, którą Kownacki wygrywał na punkty, ale ostatecznie przegrał przed czasem w 4. rundzie, i drugiej, w której Kownacki został zdominowany.

W pierwszej walce z Finem mocno faworyzowany Kownacki w ciągu pierwszych trzech rund doprowadził do celu aż 78 ciosów, notując skuteczność na poziomie 38%. Rywal odpowiedział 35 celnymi uderzeniami (skuteczność 18%). W czwartej rundzie walka się skończyła. Popatrzmy na rewanż. Pierwsze trzy rundy – Kownacki ulokował 28 celnych ciosów (spadek o 65%), Helenius – 51 (wzrost o 32%). W sumie przez sześć niepełnych rund Polak trafił rywala 52 razy (skuteczność 19%), Fin Kownackiego – 129 razy (35%). „Nordycki koszmar” był też wyraźnie aktywniejszy (zadał 96 ciosów więcej).

Adam w rewanżu z Heleniusem był mało pewny siebie, kilka razy był ranny, szybko stracił wiarę w swój pomysł na walkę, w czym na pewno „pomogła” mu doznana kontuzja. Generalnie pełnił rolę tła dla boksera, który w poprzednich latach bywał ciężko nokautowany, przyjeżdżał w kiepskiej formie do Polski jako sparingpartner, był bity przez journeymana z ujemnym rekordem (sędziowie zadbali, by nie przegrał) oraz wziął walkę w Anglii, obok której zwyczajnie przeszedł (wybrał opcję „nie daj się znokautować” kosztem interesująco wyglądającej alternatywy „spróbuj wygrać”).

Widziałem w boksie sporo powrotów po bolesnych porażkach. Co innego jednak przegrać pojedynek, mając przez większość walki wszystko pod kontrolą, nie dowiadując się w jej trakcie niczego nowego o sobie (Kownacki – Helenius I), a co innego przegrać każdą rundę, być kilkukrotnie rannym i mocno obitym przez rywala będącego jedną nogą na emeryturze (Kownacki – Helenius II). To jest największy problem – Kownackiego zbił przeciętniak. Taką porażkę trudniej sobie wytłumaczyć, zostawić ją za sobą. Czy „Baby Face” został zweryfikowany? I tak, i nie. Jeśli ktoś uważał, że to kandydat na mistrza świata albo chociaż mocnego pretendenta do tytułu, to tak. Jeśli ktoś myślał, że ta kariera budowana jest nieco ponad faktyczne możliwości, widział dopisujące szczęście (początek z Kiladze, końcówka z Martinem), to nie. Paradoksalnie, na Heleniusa wcale nie był potrzebny zawodnik lepszy od Adama, bo pokonywali go gorsi, a Adam z kolei pokonywał lepszych od Fina. Był po prostu potrzebny zawodnik z innymi umiejętnościami. Przez to samo przechodził niedawno Polite Coffie w starciu z Rice’m.

Inna sprawa, że Helenius był chyba, czysto boksersko, najlepszym rywalem w karierze Adama. Najwięcej w boksie widział, najwięcej umiał. Pełnił w tym sporcie wiele ról: prospekta, pretendenta, średniaka, journeymana. Nie paraliżował go styl Adama (jak Washingtona czy Szpilkę), nie musiał korygować planu na walkę przez mierną defensywę (Washington, Martin), nie próbował kopać się z koniem (Arreola). Zwróćmy uwagę, że poza Heleniusem najlepszym rywalem w karierze Polaka pod względem umiejętności był… Kiladze. Gruzin, co prawda ambitny, parę lat wcześniej prospekt, ale jednak bez szczęki, kondycji i boksujący w nieswojej kategorii wagowej. Kownacki wówczas bardzo źle wszedł w walkę, koniec końców miał w niej sporo szczęścia.

Demirezen to zupełnie inny zawodnik niż Helenius. Technicznie jest bardzo poprawny, wywiera presję, ma dosyć szczelny blok, ale wcale nie jakiś ciężki do boksowania. Dość powiedzieć, że dogorywający boksersko Washington doszedł z nim do ósmej rundy, będąc zmęczonym już w trzeciej, na co zapewne wpłynęła bardzo duża waga (przybrał ponad 7 kilogramów od poprzedniej walki). Werwejko (już po weryfikacji z Nascimento) też tam dotarł i też przegrał głównie z własnymi siłami (w pewnym momencie z bezradności… odwrócił się plecami do rywala). Obaj nie mieli problemów z siłą czy umiejętnościami Demirezena, tylko z koniecznością toczenia walki w wysokim tempie. Jeśli spojrzymy na pozostałych zawodników, których Turek znokautował, zobaczymy bumów lub bokserów bumopodobnych. Nawet totalnie rozbity Sprott prawie ukończył 5. starcie w rywalizacji z byłym olimpijczykiem. Kiepski Mazanik z kolei przeboksował pełen dystans. Nieprzypadkowo nigdy w karierze Demirezen nie wygrał przez klasyczny nokaut.

Jego problemem jest brak pojedynczego ciosu i przeciętna dynamika. To sprawia, że nawet osiągając w ringu dużą przewagę ma problemy z postawieniem kropki nad „i”. Prędzej rywala wymęczy niż ciężko znokautuje, choć nawet zmęczony przeciwnik jest mu w stanie kraść rundy (wspomniany Washington prowadził na kartach punktowych dwóch sędziów w momencie przerwanie pojedynku, a Werwejko nawet lekko zranił ciosem na dół Demirezena bodaj w 6. rundzie). Ma potencjał, by iść drogą Hammera (dobrze opłacany tester, który nie daje sobie zrobić krzywdy kozakom) albo Charra (budowanie rekordu i dobry zarobek co kilka walk). Na pewno gwiazdą boksu nie zostanie.

Nie sądzę, by szczęka Kownackiego z bardzo mocnej stała się bardzo słaba, to jest jednak pewien proces – Eggington, Ritson czy Lejarraga też po ciężkich porażkach mieli stać się łatwymi kąskami dla przeciwników, a jednak do dziś z dobrym skutkiem toczą wojny na niezłym poziomie (jak wejdą na wyższy, będzie problem, podobnie u Adama). Nie oczekuję też w sobotę dominacji któregoś z zawodników, bo są mniej więcej na podobnym poziomie, a stylowo też nikt nie jest premiowany. Polak walczy przed swoją publicznością, tanio skóry nie sprzeda. Niedawno odrzucił lukratywną ofertę walki z Chisorą dowodząc, że chce dać sobie ostatnią poważną szansę, a nie tylko czeka na dobrą wypłatę.

A. KOWNACKI – A. E. DEMIREZEN
typ: walka potrwa powyżej 7,5 rundy
kurs: 2.00
stawka: 5/10

Uwaga! Rejestrując się w Fuksiarzu z TEGO LINKA, po wpłacie 50 złotych otrzymasz miesięczny dostęp do Polsat Box Go Sport gratis. Idealny moment, bo walkę Kownacki – Demirezen pokaże na żywo Polsat Sport. Dodatkowo Fuksiarz proponuje zwrot połowy stawki za pierwszy zakład do 500 złotych (warunek: co najmniej dwa zdarzenia na kuponie, kurs obu to minimum 1.60, stawka zakładu nie może być niższa niż 50 złotych).

Wróć

Wygrywasz ze mną?
Wspieraj rozwój strony na Patronite!

O mnie

Nazywam się Marcin Piechota, od 2014 roku publicznie dzielę się swoimi typami bokserskimi. Byłem typerem słabym, potem średnim, następnie niezłym, aż w końcu na tyle dobrym, że płatnym. Zaufały mi tysiące osób. Od kilku lat typuję za darmo, bo uważam, że to mi się aktualnie najbardziej opłaca.

dowiedz się więcej

Zarobki

Popularny mit: na bukmacherce nie da się zarobić. Tak piszą ci, którzy próbują wytłumaczyć swoje niepowodzenia.

2019 rok

26 766 złotych

2020 rok

8 649 złotych

2021 rok

18 091 złotych

Strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.