Dobrze znany polskim kibicom Robert Helenius w tym roku skończył 39 lat, swój prime miał 10 lat temu, poniósł trzy ciężkie porażki przed czasem (zawsze KO, nigdy TKO), po laniu od D. Wildera ogłosił zakończenie kariery, ostatecznie wrócił na małej gali w Finlandii i… tydzień później sensacyjnie stoczy walkę z Anthony’m Joshuą, o której dowiedział się parę dni temu. Tak słabego rywala Joshua nie miał od ośmiu lat.
Gdyby zabrać z ostatnich lat kariery Heleniusa wygrane nad A. Kownackim, to nie znaleźlibyśmy tam wielu pozytywów. Nie da się jednak ukryć, że stylowo Kownacki był wręcz stworzony dla Fina, a nokaut w pierwszej walce sprawił, że w rewanżu Polak był już tylko cieniem samego siebie (podobnie jak w kolejnych pojedynkach) i przegrał do wiwatu. Tamte wygrane dodały mu animuszu, z Wilderem zaboksował więc agresywnie i… poległ w 1. rundzie. Potrzebował wtedy kilku minut, by wstać z maty ringu. Wcześniejsze dwie porażki przed czasem poniósł z rąk przeciętniaków.
Joshua przygotowywał się do rewanżowej walki z D. Whyte’m, a więc do dużo lepszego zawodnika niż Helenius. Ma za sobą pełen okres przygotowań, wciąż jest w ścisłej czołówce kategorii ciężkiej i z dużo wolniejszym dziadkiem Heleniusem powinien wygrać zdecydowanie. Helenius tydzień temu boksował na malutkiej gali z miejscowym szefem agencji ochrony, więc przygotowań za mocnych zapewne nie miał.
Ta walka to mismatch. „Nordycki koszmar” to byłby na dziś dobry rywal dla D. Knyby albo i K. Meyny, ale nie byłego mistrza świata, wciąż mającego argumenty, aby w boksie zrobić duże rzeczy. Helenius ma co prawda ciężką prawą rękę, ale jest dosyć wolny, nie lubi wysokiego tempa, nie lubi przyjmować ciosów, a bazowanie w defensywie na przepuszczaniu uderzeń mogło się sprawdzić z kimś tak wolnym jak Kownacki, natomiast nie powinno z dynamicznym, bijącym kombinacjami AJ-em.
***
A. JOSHUA – R. HELENIUS
typ: Joshua wygra w rundach 1-6
kurs PZBuk: 2.00
do gry też w STS, Betcris, Etoto
alternatywnie: poniżej 5,5 rundy w walce
foto: @heleniusrobert
← Wróć
