Od kilku lat uważam Joshuę Buatsiego – medalistę mistrzostw Europy i Igrzysk Olimpijskich – za zawodnika skazanego na zawodowstwie na weryfikację. Pięściarz urodzony w Ghanie od walki z R. Fordem w 2019 roku kompletnie nie zachwyca. Mimo nieskazitelnego rekordu i etykietki wielkiego talentu na starcie kariery, dziś jawi się już tylko jako zawodnik mogący dawać ekscytujące, ale nie wielkie walki. Z niezłymi średniakami – R. Fordem, R. Bolotniksem, M. Caliciem – Buatsi wyglądał zaskakująco przeciętnie. Z lokalną czołówką – W. Hutchinsonem, D. Azeezem, C. Richardsem – bił się jak równy z równym, a nie byli to zawodnicy z papierami na rzeczywiście fajne kariery.
Przede wszystkim kuleje u niego obrona. Buatsi nie widzi ciosów, jest bardzo otwarty na prawą rękę rywala i łatwy do skontrowania. Do tego zdarza mu się podczas wymian uderzeń… zamykać oczy. Nawet gdy „pilnuje ryje” (prawa autorskie: Zbigniew Raubo), to jego blok jest dziurawy, co wykorzystywali Calić czy Hutchinson, pozwalając sobie na efektowne, bezpośrednie podbródkowe spoza dystansu. Obaj świetnie weszli w walkę z Buatsim, obiektywnie patrząc prowadzili na półmetku, z łatwością trafiali seriami ciosów, ale później złapały ich kryzysy (Calić to journeyman, Hutchinsonowi brakuje siły fizycznej oraz doświadczenia) i przegrali. Z Richardsem Buatsi wygrał jedną rundą i był w tarapatach w ósmym starciu.
W sobotę Callum Smith przywita olimpijczyka na elitarnym poziomie. 34-letni Anglik to były mistrz świata kategorii super średniej, który przegrywał tylko z topowymi pięściarzami bez podziału na kategorie wagowe – S. Alvarezem i A. Bietierbijewem. Niewątpliwie jest lepiej wyszkolony technicznie od Buatsiego, dużo solidniejszy w obronie i bardziej doświadczony na najwyższym poziomie. Przewagą Buatsiego powinna być siła fizyczna i umiejętność walki w wysokim tempie. Smith co prawda dwie walki temu po raz pierwszy w życiu przegrał przed czasem, ale z genialnym Bietierbijewem nie stracił wiele zdrowia. W połowie rywalizacji przegrywał 2:4 w rundach, w 7. starciu Rosjanin go zamroczył, a potem wykończył robotę. Szczęście w nieszczęściu, że nie było lania przez 12 rund, bo to wyraźnie mogłoby skrócić karierę liverpoolczykowi.
Najmocniejszą stroną Smitha jest timing. Przede wszystkim fantastycznie bije lewy sierpowy w kontrze na prawy sierpowy rywala. Biorąc pod uwagę, że Buatsi często w ataku jest nieroztropny, będą się pojawiały ciekawe okazje do kontr lub wejścia w jego akcję ze swoimi uderzeniami. Inna sprawa, że nie trzeba znowu wiele, bu Buatsiego po prostu konsekwentnie wyboksowywać. Calić łatwo trafiał go na zmianę kombinacjami 1-2 i 2-1, a boksujący na dużym luzie Hutchinson na jego tle wyglądał najlepiej w życiu. Sam fakt, że Buatsi nie potrafił wykończyć tego drugiego, mimo wielu okazji i kryzysów w drugiej połowie walki, pokazał, że wraz z podniesieniem mu poprzeczki wyraźnie stępiały jego kły.
Oczywiście, Smith bywa chimeryczny (słabe walki z J. Ryderem czy N. Holzkenem), dużo zależy od stylu rywali, ale tutaj zakładam optymistyczny scenariusz. Według mnie w sobotę zostanie nowym tymczasowym mistrzem świata WBO.
foto: @callumsmith23 (Instagram)
***
J. BUATSI – C. SMITH
typ: wygra C. Smith (2-drogowo, czyli remis = zwrot)
stawka: 4/10
kurs: 2.60
Do gry niemal wszędzie.


