Conner Tudsbury to były solidny amator (choć największe sukcesy, medal mistrzostw świata i Europy w 2018 roku, osiągnął dawno temu jako młodzieżowiec), który do tej pory raz pokazał się na ringu zawodowym. W lutym tego roku szybko rozprawił się ze specjalnie dobranym rywalem (dziurawym w obronie bijokiem kilka klas od niego słabszym, w dodatku mającym słabą szczękę), ale i w tej walce pokazał sporo błędów. Był mało cierpliwy, nie dokręcał ciosów, nie pracował za lewym prostym, podpalał się. Jak na niespełna dwie rundy – sporo. Jest nad czym pracować. Talentu odmówić mu jednak nie można, bo potrafił wygrywać w boksie olimpijskim z ciekawymi nazwiskami.
Dziś Tudsbury zmierzy się z Robbie’m Connorem, journeymanem z Bellahouston o mało imponującym rekordzie 3-4-2. Jest to pięściarz solidny, a przede wszystkim – dosyć niewygodny (zwłaszcza na tym etapie kariery faworyta). Widziałem cztery jego walki i w żadnej nie dał się zdominować, a za rywali miał choćby L. Camerona (znany dzięki niedawnemu remisowi z B. Whittakerem) czy Sammy’ego Lee, a więc złotego medalistę Igrzysk Wspólnoty Narodów z 2018 roku. Connor jest śliski, potrafi robić użytek z lewego prostego, dobrze się porusza, a po ryzykowniejszej akcji lubi skleić się do rywala (z tego względu jego walki bywają „brudne”).
Connor potrafi się postawić lepszym rywalom, choć walk z nimi nie wygrywa (z Cameronem był całkiem blisko, przegrał zaledwie o punkt). Z Tudsbury’m powinno być podobnie. Jest to dobry test dla prospekta na tym etapie kariery. Walka została zakontraktowana na sześć rund.
fot. @conner_tudsbury (Instagram)
***
C. TUDSBURY – R. CONNOR
typ: Tudsbury wygra przez decyzję
kurs: 2.60
do gry: Betclic, STS, Betcris, GOBet
stawka: 4/10


