Michał Soczyński to jak na polskie warunki bardzo dobry bokser, choć raczej zbyt ograniczony, jednowymiarowy, aby coś dużego ugrać na arenie międzynarodowej. W niedzielę „Soczek” zmierzy się z mieszkającym w Polsce Kubańczykiem Christianem Norgesem Lopezem, który jest niewygodny, uniwersalny, ma odpowiedni mental i nie daje sobie robić w ringu krzywdy. Z wygraną nie powinno być wielu problemów, z wygraną przed czasem – już tak.
Soczyński jest dynamiczny, jego styl i postura robią wrażenie na rywalach, ciosy na pewno coś ważą, ale trudno zachwycać się dotychczasowymi nokautami. Ostatnio szybko uporał się z 44-letnim D. Banksem, który po prostu zrezygnował z walki bez większego powodu po dwóch minutach, wcześniej odprawiał między innymi I. Duffusa (nieprzygotowany i rozbity), J. C. Rodrigueza (pomylił kategorie wagowe) czy M. Sena (bum). Pełne dystanse robili z nim z kolei dziurawy, choć przyzwoity A. Valentin, znokautowany przez N. Jeżewskiego Czech A. Kolarik czy A. Youmbi (prospekt z UK, najważniejsza wygrana Soczyńskiego w karierze).
Lopez przed czasem jeszcze nie przegrał. Ba, sprawiał spore niespodzianki. Wypunktował niezłego K. Kalinowskiego, zaskoczył w zawodowym debiucie mistrza Polski K. Ślendaka (rewanżu też na pewno nie przegrał, ale sędziowie „wiedzieli lepiej”), ostatnio z tarczą wrócił z Finlandii, gdzie pokonał zawodnika z rekordem 6-0. Jest to pięściarz potrafiący wybrać najlepsze dla siebie rozwiązania w ringu – umie boksować na wstecznym biegu, bazując na błędach rywala, ale też umie się pobić – i w obu tych wersjach ciężko mu zrobić krzywdę. Odporność na ciosy też wydaje się okej. Czasami sprawia wrażenie zmęczonego w ringu, zaczyna oddychać ustami i jest bardziej statyczny, ale potem łapie drugi oddech i wygrywa kolejne rundy. Rekord ma średni, poważne sukcesy mu nie grożą, ale dalej ma głód wygrywania i nie godzi się łatwo na porażki.
Soczyński to będzie dla niego pewien przeskok, jeśli chodzi o poziom rywali, ale też nie znowu jakiś wielki. Warto zaznaczyć, że Polak najgroźniejszy jest w pierwszych rundach, kiedy zaczyna ostro, bezkompromisowo. Jeśli rywal odnajdzie się w tym stylu, to Polak zwalnia i staje się mniejszym zagrożeniem. Uważam, że Kubańczyk ma wszystkie przymioty ku temu, aby wyjść z tej walki bez większych strat.
fot. @sooczus (Instagram)
***
M. SOCZYŃSKI – C. N. LOPEZ
typ: Soczyński wygra przez decyzję
kurs Betclic: 3.20
stawka: 3/10
do gry także w STS i Superbet.


