Mourad Aliev to balonik, który pęknie z hukiem, ale jeszcze nie teraz. Czytelny, bez specjalnie ciężkich rąk, nerwowy w ataku, z dużymi dziurami w obronie. Śledzę go od początku kariery zawodowej (amatorską miał bardzo fajną, był choćby na Igrzyskach Olimpijskich w Tokio, gdzie wygrał pierwszą walkę) i zupełnie nic w nim nie widzę. Z zawodnikami, których powinien efektownie nokautować, okropnie się męczy. Z E. Lazaridisem zrobił pełen dystans, z jednorękim (kontuzja) A. Kiydinem doszedł do 9. rundy. Ten facet nie umie wejść do ringu po swoje. Męczy siebie i innych. Powinien mieć zresztą jedną porażkę, z journeymanem D. Bosnjakiem, ale sędzia oszczędził mu wstydu.
Jego rywal, Davide Brito, to były reprezentant Włoch, solidny średniak, boksujący bezpiecznie dla siebie. Można go było oglądać trzy lata temu w Polsce na gali Suzuki Boxing Night, gdzie przegrał niesłusznie z brązowym medalistą mistrzostw Europy, Tomaszem Niedźwieckim. Boksuje na czutcę, z kontry, bazując w defensywie na odchyleniach tułowia. Nie ma papierów na nic wielkiego, ale jest nierozbity, dobrze wyszkolony, niepokonany na zawodowym ringu, więc dziś z pewnością nie przyjedzie po wypłatę.
Walka zakontraktowana na 10 rund. Transmisja gali dostępna w platformie DAZN.
***
M. ALIEV – D. BRITO
typ: powyżej 6,5 rundy
kurs STS: 2.10
stawka: 4/10


