Karol Welter to solidny zawodnik, który robi stałe postępy, koń pociągowy grupy M. Borka. Ma jednak jedną poważną wadę – brak ciosu. Jego styl polega na narzuceniu presji i utrzymywaniu walki w wysokim tempie, co wychodzi mu całkiem fajne, ale koniec końców rywali nie boli. W ostatnich dziesięciu walkach tylko dwa razy wygrał przed czasem – ze słabiutkim Hrebinnykiem (przyjął walkę… 4 godziny przed wyjściem do ringu!) i rozbitym Szymańskim. Z obydwoma boksował zresztą dłużej niż powinien i wygrał głównie dzięki temu, że nie mieli oni po prostu siły. Ogółem Welter stoczył 16 walk, przed czasem wygrał dokładnie co czwartą z nich.
Dziś zmierzy się ze znanym na polskim ringu Andrew Robinsonem, 39-letnim Brytyjczykiem, który trzy razy bił się z D. Jonakiem (wygrana, remis, porażka – wszystko na punkty). Jest to zawodnik doświadczony, który w swoim prime bił się z dużo lepszymi rywalami niż Welter. Ma najlepsze lata za sobą, ale ciągle mu się chce i ciągle stanowi solidną przeszkodę. Co prawda szczęki najtwardszej nie ma, a z wiekiem refleks też pewnie coraz słabszy, ale w walce – w której nie powinien zostać zdominowany – raczej krzywda mu się nie stanie.


