Na początku kariery Zhanibek Alimkhanuly nie za bardzo potrafił przewracać rywali i na moment przylgnęła do niego łatka pięściarza z watą w rękawicach. Dziś jest w zupełnie innym miejscu – znokautował dziewięciu z ostatnich dziesięciu rywali i niektórzy uważają go za ringowego killera. Prawda, moim zdaniem, leży gdzieś pośrodku.
Alimkhanuly jest beneficjentem tego, że waga średnia jest w tym momencie bardzo słaba. Jeśli spojrzymy na ranking BoxRec, to pierwsze miejsce zajmuje 41-letni E. Lara, drugie zweryfikowany na najwyższym poziomie C. Eubank Junior, a trzecie właśnie bokser z Kazachstanu (obiektywnie jest jednak numerem jeden). Rywale, z jakimi mierzył się Alimkhanuly w ostatnich latach, nie prezentowali wysokiego poziomu. Byli to między innymi posiadacze szklanych szczęk (D. Dignum, S. Butler, H. N’Dam N’Jikam) czy zupełnie przypadkowi pretendenci (A. Mikhailovich, D. Bentley). Ten ostatni dał Kazachowi najlepszą walkę, która mogła się zakręcić koło remisu, a był już zweryfikowany zarówno on, jak i jego szczęka. Pozostałe walki Alimkhanuly wygrywał łatwo, bo po prostu rywale nie dowozili.
W sobotę mistrzowskie pasy 32-latka spróbuje odebrać sensacyjny pogromca F. Czerkaszyna, olimpijczyk z 2016 roku, Anauel Ngamissengue. To zawodnik silny fizycznie, mocno bijący, lubiący wywierać presję. Przede wszystkim – mocny. Na papierze – najlepszy w zawodowej karierze Kazacha. Pochodzący z Kongo zawodnik w sierpniu 2023 roku zdominował wspomnianego Czerkaszyna, dwukrotnie rzucił go na deski, ostatecznie wygrywając na punkty. Jest oczywiście lekko niewiadomą (nie sposób dziś ocenić jego odporności na ciosy, nigdy też nie przebywał w ringu więcej niż 8 rund), ale dzięki walce z Ukraińcem mogliśmy sporo się o nim dowiedzieć. Uważam, że Czerkaszyn pokonałby każdego z dotychczasowych rywali Alimkhanuly’ego, tym bardziej zrobiłby to Ngamissengue.
Mistrz świata WBO i IBF jest oczywiście pięściarzem bardzo dobrym, natomiast na pewno nie wybitnym. Potrafi w ringu „zamulić”; sprawić, że dużo słabszy na papierze przeciwnik zyskuje pewność siebie i zaczyna wyglądać w ringu lepiej. Nie narzuca też wysokiego tempa walki oraz wypuszcza z rąk okazje do nokautów. Wspomniany Bentley wyszedł do walki z nim nieco zahukany, ale rósł z każdą rundą, wygrał ich minimum cztery. Słabiutki jak na pretendenta do pasa MŚ Mikhailovich był niemal znokautowany przez Zhanibeka w drugiej rundzie, a jakoś dał radę dotrwać do dziewiątej. W ósmej zameldował się N’Dam N’Jikam, który już wtedy był i rozbity, i stary (szklany był zawsze).
Kazach potrafi efektownie nokautować, ale bardziej dzięki timingowi i znakomitej technice, aniżeli ciężkim rękom. Biorąc pod uwagę elitarnych pięściarzy wagi średniej ostatnich lat, siła ciosu Alimkhanuly’ego jest po prostu solidna. Uważam, że w starciu z wartościowym pretendentem o nokaut łatwo nie będzie.
***
Z. ALIMKHANULY – A. NGAMISSENGUE
typ: Alimkhanuly wygra przez decyzję
kurs: 2.68
stawka: 3/10
Do gry u wszystkich poważnych bukmacherów, między innymi Superbet, Betclic, STS, Fortuna, LV BET,
← Wróć
