Według mnie kursy powinny być odwrotne, ale to freaki, więc nie szaleję ze stawką. Kasjusz Życiński to były bokser na miarę medali mistrzostw Polski amatorów, z bardzo dobrym rekordem we freak-fightach. Kursy na jego niekorzyść wynikają z tego, że przegrał ostatnią walkę – i to przed czasem – ale bił się z bardzo mocnym kick-bokserem Zadorą. Dostał zresztą nokaut w momencie, gdy powoli zaczął dochodzić do głosu.
Dla porównania – Paweł Tyburski w kickbokserskiej walce z Pasternakiem (zawodnik MMA ze średnią stójką) został zdeklasowany (niby porażka na punkty, ale sędzia powinien go poddać po nokdaunie, bo był w innym świecie). Kasjusz żadnym wirtuozem nie jest, ale ma solidne podstawy, narzuca presję, zadaje dużo ciosów i dla kogoś bez doświadczenia w tym sporcie to powinno być za dużo. Zwłaszcza że boks Tyburskiego jest średni, nawet we freak fightach większe wrażenia robiły jego kopnięcia niż uderzenia rękoma. Za bardzo się spina, przez co nie różnicuje siły ciosów i szybko się męczy.
Minusem są trzy rundy (Kasjusz lepiej czuje się rozbijając rywali runda po rundzie, tutaj będzie musiał narzucić od początku wysokie tempo) oraz małe rękawice. Ale i tak plusów widzę o wiele więcej.

foto: Prime MMA

