Typ na walkę Lopez – Nova: atakuję kurs 6.00

Typy

Kariera zawodowa Abrahama Novy jest dziwna. Po naprawdę świetnej przygodzie z boksem olimpijskim nie został ważnym zawodnikiem żadnej z wiodących grup promotorskich. Boksował na Dominikanie, w Belgii (aż pięć walk) oraz na mniejszych galach w USA. Dopiero trzy lata temu dostał szansę od grupy Top Rank. Stoczył w niej dotąd pięć walk, a ja skupiłbym się na trzech ostatnich. W każdej z nich Nova bardzo źle reagował na ciosy przeciwników. Z anonimowym Pumicpicem zatańczył po lewym sierpowym z doskoku, który nie miał nawet intencji zrobienia mu krzywdy i który nie wyglądał groźnie. Nova zatoczył się wracając do narożnika i miał szczęście, że cios padł chwilę przed gongiem. Bodaj w 5. (lub 6.) rundzie znów odczuł lewy sierpowy rywala (który prime miał w wadze koguciej i z kilkoma bumami robił pełne dystanse), ale już dużo mniej. Następnie Amerykanin bił się z pozycji dużego faworyta z byłym olimpijczykiem, 32-letnim Encarnacionem i w pierwszej rundzie wyraźnie ugięły mu się nogi po przeciętnym ciosie z prawej ręki. To były dwa sygnały ostrzegawcze. Niestety, „El Super” w kolejnym pojedynku został rzucony na głęboką wodą – świetnego mańkuta Ramireza. W 3. rundzie był ranny, a w 5. został ciężko znokautowany pojedynczym lewym prostym.

Porażka była dotkliwa i psychicznie, i fizycznie. Tymczasem Amerykanin nie dostał żadnej walki na przetarcie, odbudowanie się. Jego sobotni przeciwnik, Adam Lopez (na zdjęciu), to drugi najtrudniejszy rywal w jego karierze. Co prawda nie jest tak dobry jak Ramirez, ale paradoksalnie boksuje tym lepiej, im trudniejszych ma przeciwników. Ostatnio wypadł bardzo słabo ze wspomnianym Encarnacionem, ale wcześniej dał walkę życia z należącym do światowej czołówki Dogboe (przegrana dwa do remisu, mogło iść w dwie storny, Ward dla ESPN punktował wygraną Lopeza). Miał rywala zranionego w 8. i 9. rundzie, a przecież Dogboe słynie z twardości. Wcześniej Lopez potrafił posłać na deski świetnego Valdeza (żaden flash knockdown), czy solidnie wstrząsnąć w 2. rundzie znakomitym Fultonem. Przegrywał te najważniejsze walki, ale wyglądał w nich bardzo dobrze.

Lopez puncherem nie jest, choć jego rekord też nie mówi wszystkiego. Mając bilans 5-0 (3 KO) zaczął brać trudne walki i tych nokautów za dużo już nie było, choć udało mu się przełamać twardego Suareza czy ciężko pobić uznawanego za prospekta Riverę. Patrząc na jego rekord znajdziemy dwóch pięściarzy, których powinien znokautować, a tego nie zrobił – Encarnaciona i Silvę. Obu zranił, ale nie skończył. Zabrakło kropki nad „i”.

Liczę, że ciosy, które wystarczyły do zamroczenia Valdeza, Fultona czy Dogboe, w sobotę wystarczą do zastopowania Novy. Łatwo nie będzie, bo eksperci oceniają procentowe szanse obu na 50 do 50. Lopez jest lepiej wyszkolony technicznie, ma ciekawszy zasób ciosów, potrafi boksować, ale też w półdystansie czuje się komfortowo, umie fajnie zakończyć kombinację ciosem w drugie tempo (tak posłał na deski Valdeza i zamroczył Riverę). Nova takich argumentów nie ma, aczkolwiek trzeba mu oddać, że w korespondencyjnym pojedynku z Encarnacionem wypadł dużo lepiej od Lopeza. I na pewno bije od niego mocniej oraz jest silniejszy fizycznie.

Ciekawy jestem, jak Nova pozbiera się po nokaucie zaserwowanym mu w ubiegłym roku, bo jednak każdy bokser odczuwa takie sytuacje, a tym bardziej pięściarz już wcześniej dziwnie reagujący na ciosy. Nova już w 2. walce zawodowej, w 2016 roku, z kompletnie przeciętnym Garrigą był dwa razy na skraju porażki przed czasem – w 2. rundzie (ciężki nokdaun, uratował go gong) i 5. starciu. Jego obrona kuleje (Ramirez w pierwszych 4. rundach zanotował skuteczność na poziomie 47%), potrafi być bardzo nonszalancki w ataku, ringowe IQ też pozostawia trochę do życzenia (niepotrzebne otwarte wymiany, gdy liny za plecami ograniczają mu mobilność). Szkoda, że Lopez nie bije mocniej, ale jego timing i fakt, że walka zapowiada się na dosyć wyrównaną (często łatwiej znokautować kogoś, kto chce się bić niż rywala, który za wszelką cenę walki unika) nastraja mnie przed sobotnią nocą optymistycznie.

Wróć

Wygrywasz ze mną?
Wspieraj rozwój strony na Patronite!

O mnie

Nazywam się Marcin Piechota, od 2014 roku publicznie dzielę się swoimi typami bokserskimi. Byłem typerem słabym, potem średnim, następnie niezłym, aż w końcu na tyle dobrym, że płatnym. Od pewnego czasu typuję za darmo, bo uważam, że to mi się aktualnie najbardziej opłaca.

dowiedz się więcej

Zarobki

Popularny mit: na bukmacherce nie da się zarobić. Tak piszą ci, którzy próbują wytłumaczyć swoje niepowodzenia.

2019 rok

26 766 złotych

2020 rok

8 649 złotych

2021 rok

18 091 złotych

Strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.